Orlen Cinergia

Aktualności

Relacje Cinergii 2016: Wszystkie nieprzespane noce

Film Michała Marczaka prezentujemy podczas festiwalu w Konkursie Polskich Debiutów i Filmów Drugich. Po raz ostatni widzowie Cinergii mogą go obejrzeć w środę, 30 listopada o godz. 20.30 w kinie Charlie.

fot. Wszystkie nieprzespane noce - reż. Michał Marczak (dystrybucja: Kino Świat, 2016)

Można zarzucić filmowi Marczaka wiele – że wygląda jak reklama modnej marki odzieżowej, że jest pełen pretensji, płytki, amoralny i „o niczym”. Można, i co z tego?

Wiele się ostatnio mówi o filmach „pokoleniowych” produkowanych dla (i przez) Millenialsów.* Krytycy usilnie starają się napisać przepis na „pokoleniowość”: dwudziesto- i trzydziestolatkowie ze słabo płatną pracą, wynajmujący mieszkanie, wciąż niedorośli. To bardzo wygodna łatka. Wygodna, ale przy tym narzucająca nam pewne oczekiwania i deprecjonująca to, co nie jest z nią zgodne. Czy chcemy zobaczyć w kinie odzwierciedlenie różnych doświadczeń młodych ludzi, czy może po prostu utwierdzić się w tym, co już dobrze wiemy? Z perspektywy widza potrzeba tutaj otwartości i życzliwości – wsłuchania się w to, co film proponuje.

Wszystko jest tu gładkie i wystylizowane. Nie poczuliśmy żadnej paradokumentalnej surowości, a wręcz przeciwnie – wymuskanie, jakby się oglądało teledysk modnego zespołu. Warszawa Marczaka to czysta fantazja – puste nocne ulice, wiecznie pełny portfel i okno z widokiem na Pałac Kultury. Bywalcy klubów kąpią się w świetle porannych „golden hours” i w ogóle nie rozmawiają o śmieciówkach. Mają odpowiednie ubrania i odpowiednie ruchy. Możemy oczywiście kazać im wziąć się w garść i  ruszyć z pługiem na pole, bo to wszystko to tylko zabawa w życie. Ale przecież nie o to tu chodzi. „Wszystkie nieprzespane noce” nie roszczą sobie pretensji do reprezentowania niedoli jakiegoś pokolenia. Odczytywanie ich jako manifestu jest nieco na wyrost. To po prostu wycinek doświadczeń, z którymi może się identyfikować określona grupa ludzi. Nic ponadto. W dodatku chodzi o doświadczenie specyficzne – takie, które zapada w pamięć i będzie po latach przedmiotem nostalgii. Doświadczenie dobrej zabawy.

Bardzo cieszy wychodzenie poza perspektywę małego realizmu, poza powidoki kina moralnego niepokoju, a przede wszystkim poza berlińskie recepty na udany arthouse. Tutaj kadry oddychają i są pełne dynamiki. Bohaterów nikt nie osądza. Kamera umieszczona na steadicamie nie jest przywiązana do pleców czy twarzy aktorów, a organicznie związana z akcją. Chronologia traci znaczenie, bo wszystko zlewa się w jeden wielki przepływ. Improwizowane dialogi są takie jakie powinny być: niedoskonałe, pourywane, często absurdalne i bełkotliwe.

Film Marczaka wygląda jak laurka, ale jest ona świadoma. Bo, jak się okazuje, film nie musi służyć socjologicznym analizom, ani morałom, ani nawet żadnemu szczególnemu tematowi. Film najlepiej działa w ciągłym tu i teraz – przepływie obrazów. Bo chyba tylko obrazy zostają nam po latach w pamięci.

*Millenials- pokolenie ery cyfrowej, urodzeni w latach 1982-2001, dla których punktem definiującym jest rozwój technologii informatycznych. Twórcy terminu to William Strauss i Neil Howe, którzy po raz pierwszy użyli tego sformułowania w odniesieniu do młodych mieszkańców USA

fot. Wszystkie nieprzespane noce - reż. Michał Marczak (dystrybucja: Kino Świat, 2016)

Po filmie widzowie wzięli udział w spotkaniu z Krzysztofem Bagińskim, odtwórcą głównej roli. W rozmowie poruszono wiele kwestii związanych z produkcją filmu. Jak się dowiedzieliśmy, powstał z potrzeby zarejestrowania „czasu zmian i głupot” w życiu żyjących tu i teraz młodych ludzi. Powstał przy wsparciu m.in. Sundance Institute. Zdaniem Bagińskiego był to ostatni moment dla Michała Marczaka, by taki film wyreżyserować i zachować przy tym autentyzm. Reżyser nie zorganizował castingu i zebrał zespół aktorski spośród ludzi spotkanych na ulicy oraz ich znajomych; wszyscy byli naturszczykami. Okazało się również, że role w ekipie były często płynne i wszyscy byli wielozadaniowi. Bagiński, oprócz grania, współpracował przy pisaniu scenariusza oraz wybierał muzykę.

Jak się okazało, Michał Marczak zastanawiał się czy możliwe jest zbudowanie filmu jak wspomnienia. Podstawowe pytanie brzmiało: jak za kilkanaście lat będziemy pamiętać czasy dzisiejsze? Przyjęto więc koncepcję ograniczenia wszelkiej akcji jedynie do zdarzeń dziejących się podczas wypadów na imprezy. Świadomie określili film jako „laurka” czy też „pocztówka” wystawiona Warszawie. Padło też określenie „pamiętnik”.

Relacjonowali: Ada Krawczuk, Artur Petz – sekcja prasowa 21. FKE ORLEN Cinergia

Sponsor tytularny

Organizatorzy

 


  

 

 

Copyright © 2012 Agencja Wydarzeń Artystycznych Pro Cinema - Kino Charlie. Wszystkie prawa zastrzeżone.